daleszyn@gostyn24.pl

POLECAMY:

Historyczny w─ůtek - Wspomnienie wojennej tu┼éaczki

Prezentujemy kolejny materia┼é pochodz─ůcy z historyczno-fotograficznych poszukiwa┼ä gosty┼äskiego listonosza - Damiana Marciniaka.

Wspomnienie wojennej tułaczki

Jako jeden z gosty┼äskich listonoszy, mam codzienn─ů okazj─Ö do spotykania wielu mieszka┼äc├│w naszego miasta. Dla niejednego z nich, jestem osob─ů, z kt├│r─ů mo┼╝na si─Ö podzieli─ç ciekaw─ů informacj─ů, histori─ů lub zwierzy─ç si─Ö z problem├│w dnia codziennego. Jedn─ů z ciekawszych historii jak─ů us┼éysza┼éem, a kt├│r─ů chcia┼ébym si─Ö z Pa┼ästwem podzieli─ç, jest opowie┼Ť─ç Pani Marianny, kt├│ra przedstawi┼éa mi niezwykle ciekaw─ů i barwn─ů histori─Ö swojego ┼╝ycia...

Urodzi┼éa si─Ö w Daleszynie w 1920 roku w rodzinie rolniczej. Na kilkudziesi─Öciu hektarach ziemi pracowali jej rodzice, a z czasem i ona razem z rodze┼ästwem, dwoma bra─çmi i trzema siostrami. W domu rodzinnym zawsze przywi─ůzywano du┼╝─ů wag─Ö do spraw religijnych. Dzie┼ä zaczyna┼é si─Ö i ko┼äczy┼é od wsp├│lnej modlitwy, a niedziela zawsze by┼éa przeznaczona na uczestnictwo we Mszy ┼Üwi─Ötej. Do dzi┼Ť Pani Marianna wraca my┼Ťlami do szcz─Ö┼Ťliwych czas├│w dzieci┼ästwa m.in. do wspomnie┼ä o ┼Ťwi─Ötach Bo┼╝ego Narodzenia. ÔÇô W przedwojennym Daleszynie by┼éa tradycja, i┼╝ m┼éodzi przebierali si─Ö w dniu Wigilii za gwiazdora i chodzili od domu do domu rozdaj─ůc drobne upominki, na og├│┼é by┼éy to s┼éodycze. Aby dosta─ç taki prezent, trzeba by┼éo skaka─ç przez kija. Dla przebranych za gwiazdora ch┼éopak├│w, by┼éa to oczywi┼Ťcie ┼Ťwietna okazja doÔÇŽzaczepiania dziewczyn - ┼Ťmieje si─Ö Pani Marianna. ÔÇô Przebiera┼äcy odwiedzali wszystkie domy we wsi, bez wzgl─Ödu na to, czy nale┼╝a┼éy do Polak├│w, czy Niemc├│w. By┼éa te┼╝ tradycyjna choinka, prezenty, ┼Ťpiewanie kol─Öd i mo┼╝liwie najwi─Öcej r├│┼╝norodnych potraw. W nocy sz┼éo si─Ö na pasterk─Ö do ko┼Ťcio┼éa w Starym Gostyniu. By┼éo bardzo uroczy┼Ťcie, ┼Ťpiewano, gra┼éy organy, a w ko┼Ťciele zawsze sta┼éa choinka. Gdy sko┼äczy┼éa 18 lat, je┼║dzi┼éa przez 4 miesi─ůce do Si├│str Mi┼éosierdzia w gosty┼äskim szpitalu, gdzie uczy┼éa si─Ö szycia bielizny i mere┼╝kowania. Wyje┼╝d┼╝a┼éa w poniedzia┼éek, a wraca┼éa do domu w sobot─Ö. W ci─ůgu tygodnia mieszka┼éa u si├│str, na ostatnim pi─Ötrze szpitala. Dobre, spokojne ┼╝ycie przerwa┼éa wojna.
W pi─ůtek 1 wrze┼Ťnia 1939 roku rozbrzmia┼éy okoliczne dzwony. By┼é to znak, i┼╝ oczekiwana z trwog─ů wojna, wybuch┼éa. Ojciec zadecydowa┼é, i┼╝ rodzina zostanie na miejscu. Obok domu sta┼é przygotowany w├│z, to na wypadek, gdyby musieli nagle opu┼Ťci─ç wie┼Ť. K┼éadli si─Ö spa─ç w ubraniach. Bardzo ba┼éa si─Ö o los swoich braci, kt├│rzy s┼éu┼╝yli w wojsku. W nocy z 7 na 8 grudnia przyszli do ich domu Niemcy i zabrali ojca. Zosta┼é przewieziony do stajni znajduj─ůcej si─Ö przy gosty┼äskiej cukrowni, a nast─Öpnie do wi─Özienia. Matka posz┼éa z pro┼Ťb─ů o uwolnienie ojca do burmistrza Gostynia Kempla. Argumentowa┼éa, i┼╝ dwaj synowie nie wr├│cili jeszcze z wojny i nie ma komu pracowa─ç teraz na gospodarstwie. Uda┼éo si─Ö, burmistrz zwolni┼é ojca. Po pewnym czasie wr├│ci┼é te┼╝ do domu jeden z braci. W przypadku drugiego, dowiedzieli si─Ö, i┼╝ jest ci─Ö┼╝ko ranny. Ojciec zabra┼é rower i pojecha┼é po niego a┼╝ do ┼ü─Öczycy, a p├│┼║niej do ┼üodzi. Razem wr├│cili poci─ůgiem towarowym. Brata umie┼Ťcili w szpitalu w Marysinie, gdzie kilka miesi─Öcy przebywa┼é pod opiek─ů doktora Lutermana. Z dnia na dzie┼ä zmienia┼éo si─Ö ┼╝ycie w ca┼éej okupowanej Polsce, zmieni┼éo si─Ö r├│wnie┼╝ ┼╝ycie w ma┼éym Daleszynie. -W czasie okupacji nie mogli┼Ťmy ju┼╝ w jawny i uroczysty spos├│b obchodzi─ç ┼Ťwi─ůt Bo┼╝ego Narodzenia, ani radowa─ç si─Ö z przyj┼Ťcia Nowego Roku. To by┼éo zarezerwowane dla Niemc├│w. Polacy obchodzili ten szczeg├│lny czas po kryjomu, przy zas┼éoni─Ötych oknach. Nie by┼éo choinek i okazywania rado┼Ťci. ┼Üpiewali┼Ťmy cicho kol─Ödy, tak, aby nikt nie us┼éysza┼é. Cz─Östo si─Ö przy tym p┼éaka┼éo. Mimo sporych trudno┼Ťci, starali┼Ťmy si─Ö, aby nie zabrak┼éo tradycyjnych potraw. By┼éy kluski z makiem, pierogi z serem, a nawet karpia uda┼éo si─Ö przygotowa─ç. Naturalnie tradycyjnej pasterki nie by┼éo, gdy┼╝ okoliczne ko┼Ťcio┼éy by┼éy pozamykane- wspomina.
2 maja 1944 roku Niemcy przyszli po nich i ca┼é─ů rodzin─Ö wywie┼║li do Poznania, sk─ůd w zamkni─Ötych wagonach towarowych wys┼éano do obozu w austriackim Grazu. P─Ödzili ich tam do pracy w ogrodzie. Naturalnie obozu nie mo┼╝na by┼éo opuszcza─ç, ale pewnego dnia, razem z grup─ů m┼éodych os├│b uciek┼éa przez dziur─Ö w p┼éocie. Chcieli zobaczy─ç g├│r─Ö zamkow─ů Schlossberg i wej┼Ť─ç na ni─ů. Po powrocie, okaza┼éo si─Ö, ┼╝e dziury ju┼╝ nie ma i mo┼╝na by┼éo wej┼Ť─ç tylko obok stra┼╝nik├│w. Nie oby┼éo si─Ö bez kary. Zamkni─Öto ich w piwnicy i zagro┼╝ono, ┼╝e je┼Ťli sytuacja si─Ö powt├│rzy zostan─ů zastrzeleni. Po dw├│ch tygodniach przewieziono ich dalej w Alpy w okolice Klagenfurtu, a dok┼éadnie miejscowo┼Ťci Sankt Veit. Tam zostali rozdzieleni. Rodzice dalej byli razem, a wszystkie dzieci osobno. Pani Marianna trafi┼éa do gospodarstwa miejscowych g├│rali. ÔÇô Na tym gospodarstwie pracowa┼éam razem z Rosjaninem, Rosjank─ů i Polakiem. Do moich obowi─ůzk├│w nale┼╝a┼éo pomaganie w domu, przy dzieciach i gotowanie. Mia┼éam szcz─Ö┼Ťcie trafi─ç do dobrej rodziny. Mogli┼Ťmy nawet obchodzi─ç Wigili─Ö. Podczas gdy w┼éa┼Ťciciele mieli Wigilie w pokoju, razem z innym pracownikami obchodzili┼Ťmy ten dzie┼ä w kuchni, gdzie zrobili┼Ťmy sobie wieczerz─Ö wigilijn─ů i mieli┼Ťmy nawet swoj─ů choink─Ö na stole. Sp─Ödzi┼éam tam ca┼éy rok od maja 1944 do maja 1945 kiedy to zostali┼Ťmy wyzwoleni przez Amerykan├│w i Anglik├│w. Po wyzwoleniu chcieli┼Ťmy wraca─ç do Polski. Skierowano nas do obozu wojskowego we W┼éoszech. Przez dwa tygodnie byli┼Ťmy w Udine, a p├│┼║niej przez Boloni─Ö i Neapol dotarli┼Ťmy do miejscowo┼Ťci Trani, gdzie spotka┼éam si─Ö z ca┼é─ů rodzin─ů. Braci zabrano do wojska, a ja z reszt─ů rodziny otrzymali┼Ťmy pok├│j z kuchni─ů. Przebywali┼Ťmy tam od maja 1945 roku do pa┼║dziernika 1946 roku.
Kolejna Wigilia na obczy┼║nie mia┼éa ju┼╝ bardzo uroczysty i radosny przebieg. Odby┼éa si─Ö w towarzystwie polskich ┼╝o┼énierzy. Mieli┼Ťmy r├│wnie┼╝ w obozie dw├│ch ksi─Ö┼╝y, kt├│rzy odprawiali msze - Da┼äca z Gda┼äska i Rosnowskiego z Krakowa ÔÇô opowiada. Ju┼╝ wkr├│tce mia┼é nadej┼Ť─ç jeden z najbardziej szczeg├│lnych moment├│w w jej ┼╝yciu. Pewnego dnia wojsko i ksi─Ö┼╝a wybrali si─Ö do Rzymu i zaproponowali jej wsp├│lny wyjazd razem z ojcem. Skorzystali z zaproszenia dzi─Öki kt├│remu znale┼║li si─Ö na audiencji u papie┼╝a Piusa XII, kt├│ra by┼éa zorganizowana specjalnie dla nich na drugim pi─Ötrze Pa┼éacu Watyka┼äskiego. ÔÇô Sta┼éam bardzo blisko papie┼╝a. W pewnym momencie podszed┼é do mnie i podarowa┼é mi srebrny r├│┼╝aniec w pude┼éeczku, kt├│ry pieczo┼éowicie przechowuj─Ö do dnia dzisiejszego. Papie┼╝ przeprowadzi┼é audiencj─Ö w j─Özyku w┼éoskim, ale na koniec powiedzia┼é po polsku ÔÇ×Niech b─Ödzie pochwalony Jezus ChrystusÔÇŁ. W Rzymie sp─Ödzili┼Ťmy jeszcze dwa tygodnie. Zwiedzili┼Ťmy du┼╝─ů cz─Ö┼Ť─ç tego miasta i Watykanu mi─Ödzy innymi bazyliki, Kaplic─Ö Syksty┼äsk─ů, katakumby, a w Coloseum ogl─ůdali┼Ťmy oper─Ö ÔÇ×Aid─ÖÔÇŁ- m├│wi Pani Marianna.
Po powrocie do miasta Trani, wzi─Ö┼éa udzia┼é w uroczysto┼Ťci bierzmowania swoich dw├│ch si├│str. Specjalnie na to wydarzenie przyjechali biskup Gawlina z Gda┼äska i genera┼é Anders z ┼╝on─ů. Genera┼é Anders by┼é ┼Ťwiadkiem ch┼éopc├│w, a jego ┼╝ona Irena dziewczynek. ÔÇô Mia┼éam nawet okazj─Ö zamieni─ç kilka zda┼ä z Andersem. Pyta┼é si─Ö sk─ůd jestem. Opowiedzia┼éam mu o wyw┼éaszczeniu i jak tu trafi┼éam. We W┼éoszech byli do pa┼║dziernika 1946 roku, a nast─Öpnie przez Szwajcari─Ö, Niemcy i Francj─Ö trafili do angielskiego Dover, gdzie przebywali do maja 1947. Kolejnymi punktami na mapie by┼éy Glasgow i Edynburg, z kt├│rego mogli wreszcie wyp┼éyn─ů─ç do ukochanej Polski. Szkoci ┼╝egnali ich w swoich tradycyjnych strojach tzw. kiltach, a na po┼╝egnanie zagrali im ÔÇ×Jeszcze Polska nie zgin─Ö┼éaÔÇŁ i ÔÇ×G├│ralu, czy ci nie ┼╝alÔÇŁ. Przyp┼éyn─Öli do Gda┼äska, b─Öd─ůc bardzo nieprzychylnie witani przez rodak├│w. Byli lud┼║mi ÔÇ×od AndersaÔÇŁ, kt├│rych traktowano z podejrzliwo┼Ťci─ů. Po trzech dniach ruszyli do Poznania, a nast─Öpnie Gostynia, sk─ůd do rodzinnego Daleszyna zawie┼║li ich s─ůsiedzi.
Troszk─Ö jednak potrwa┼éo, zanim trafili do swojego domu, gdy┼╝ zajmowa┼éa go ju┼╝ inna rodzina, kt├│ra pochodzi┼éa z krakowskiego. Gdy zwolnili zajmowany lokal, rodzina Pani Marianny mog┼éa wreszcie wr├│ci─ç po kilkuletniej tu┼éaczce na ojcowizn─Ö. A jak wygl─ůda jej ┼╝ycie obecnie? Od 1961 roku mieszka w Gostyniu, gdzie wprowadzi┼éa si─Ö do w┼éasnego domku razem z m─Ö┼╝em, synem i rodzicami.
Obecnie jest ju┼╝ wdow─ů. Wa┼╝n─ů cz─Ö┼Ťci─ů jej ┼╝ycia jest modlitwa. Codziennie wstaje o 5.00 i wychodzi na Msz─Ö ┼Üw. do szpitalnej kaplicy na 6.00, a raz w roku jedzie z pielgrzymk─ů parafialn─ů do Cz─Östochowy. Uwielbia sport, zw┼éaszcza pi┼ék─Ö no┼╝n─ů, nie ma si─Ö jednak co dziwi─ç, gdy┼╝ jej syn Leszek, jest trenerem pi┼ékarskim. W telewizji nie odpu┼Ťci ┼╝adnego meczu, gdy graj─ů Polacy. Zawsze ch─Ötnie opowiada o przedwojennych czasach, wykazuj─ůc si─Ö przy tym znakomit─ů pami─Öci─ů. Jak sama m├│wi ÔÇô Zdr├│wko jeszcze dopisuje, oby tak dalej! I tego jej w┼éa┼Ťnie ┼╝yczymy, zdrowia i pogody ducha na nast─Öpne lata ┼╝ycia!

Artyku┼é zosta┼é zamieszczony w jednym ze styczniowych numer├│w ÔÇ×┼╗ycia GostyniaÔÇŁ w rubryce ÔÇ×Z domowego albumuÔÇŁ

Opisy zdj─Ö─ç:

Zdj─Öcie 1
W trakcie zwiedzania Rzymu i Watykanu. W tle Bazylika ┼Üw. Piotra. Pani Marianna siedzi druga od prawej. Nad ni─ů stoi jej ojciec Stanis┼éaw, a obok niego ksi─ůdz kapelan Daniec z Gda┼äska.
Zdj─Öcie 2
Pani Marianna jest drug─ů dziewczyn─ů od lewej, trzyma za r─Ök─Ö brata Bronis┼éawa, kt├│ry s┼éu┼╝y┼é wtedy w 2 Korpusie Polskim. Nast─Öpnie stoj─ů jej siostry Stanis┼éawa i Czes┼éawa. Zdj─Öcie wykonano we w┼éoskiej Trani.
Zdj─Öcie 3
Ob├│z wojskowy w mie┼Ťcie Trani (W┼éochy) Pani Marianna siedzi druga od lewej. Czwarta od lewej siedzi jej siostra Czes┼éawa.


Źródło: Damian Marciniak